W Czermnej, dziś będącej częścią Kudowy-Zdroju, stoi jeden z najbardziej niezwykłych zabytków sakralnych w Polsce: niewielka barokowa kaplica czaszek, która łączy funkcję miejsca pamięci, modlitwy i historycznej kostnicy. Ten tekst wyjaśnia, skąd się wzięła, co naprawdę pokazuje, jak wygląda zwiedzanie i jak sensownie połączyć je z innymi punktami w okolicy. Dla mnie to miejsce jest ważne nie dlatego, że szokuje, ale dlatego, że bardzo konkretnie opowiada o dawnym życiu, śmierci i religijnej wrażliwości regionu.
Najważniejsze informacje o tym miejscu w kilku punktach
- To ossuarium i jednocześnie zabytek sakralny w Czermnej, dziś w granicach Kudowy-Zdroju.
- Powstało z inicjatywy ks. Wacława Tomaszka, a budowę rozpoczęto w 1776 roku.
- Wnętrze tworzą ludzkie czaszki i kości, a na ścianach widać około 3 tysięcy szczątków; łączna liczba jest liczona w dziesiątkach tysięcy.
- Zwiedzanie jest krótkie, odbywa się z poszanowaniem miejsca i bez fotografowania.
- Aktualny cennik przewiduje bilety dla dorosłych, seniorów oraz dzieci i młodzieży, a płatność jest tylko gotówką.
- Najlepiej połączyć wizytę z kościołem św. Bartłomieja i spacerem po uzdrowiskowej części Kudowy-Zdroju.
Czym jest to miejsce i dlaczego wywołuje tak silne emocje
Najpierw warto odróżnić sensację od faktów. To nie jest dekoracja z ludzkich kości, ale ossuarium, czyli miejsce przechowywania szczątków zmarłych, urządzone przy kościele parafialnym w Czermnej. Takie obiekty powstawały tam, gdzie trzeba było poradzić sobie z nadmiarem dawnych pochówków, skutkami epidemii i wojennych zniszczeń.
Właśnie dlatego wnętrze działa tak mocno: nie epatuje, tylko porządkuje pamięć. Zamiast muzealnej ekspozycji dostajemy przestrzeń, w której śmierć została wpisana w architekturę sakralną i podana bez upiększeń. To także jeden z powodów, dla których obiekt tak wyraźnie wybija się ponad typowe zabytki regionalne.
W praktyce czytelnik szukający informacji o tym miejscu chce zwykle trzech rzeczy naraz: zrozumieć, czym ono jest, czy da się je zwiedzić bez przygotowania i czy naprawdę warto jechać specjalnie do Czermnej. Odpowiedź brzmi: tak, ale najlepiej patrzeć na nie jak na świadectwo historii, a nie tylko osobliwość. Żeby zrozumieć, dlaczego powstało właśnie tutaj, trzeba cofnąć się do XVIII wieku.
Skąd wzięła się ta kostnica i kto ją stworzył
Za powstaniem kaplicy stoi ksiądz Wacław Tomaszek, ówczesny proboszcz Czermnej. Budowę rozpoczęto w 1776 roku, a prace trwały przez kolejne lata, aż do początku XIX wieku. Według przekazu lokalnej parafii i opracowań historycznych ksiądz wraz z kościelnym zbierał szczątki ofiar wojen i epidemii, oczyszczał je i umieszczał w specjalnie przygotowanej przestrzeni obok kościoła.
Tło historyczne było ciężkie: wojny śląskie, wojna siedmioletnia i nawroty chorób zakaźnych zostawiły po sobie wiele mogił, często płytkich i rozproszonych. W takich warunkach kości trafiały z czasem na powierzchnię, a lokalna społeczność musiała znaleźć dla nich godny sposób przechowania. Do tego dochodził jeszcze duch epoki, czyli rosnące napięcie między religijną tradycją a oświeceniowym racjonalizmem.
Dla mnie najciekawsze jest to, że nie powstał tu przypadkowy zbiór szczątków, ale świadomie zaprojektowany komunikat: pamiętaj o przemijaniu, ale nie traktuj go jako końca sensu. Wpływ miały też katakumby oglądane przez duchownych podczas pielgrzymek do Rzymu, bo podobny sposób myślenia o śmierci i nadziei widać później w samej koncepcji wnętrza. To historyczne tło najlepiej tłumaczy, dlaczego w środku nie ma chaosu, tylko bardzo wyraźna symbolika.
Gdy znamy już genezę, łatwiej spojrzeć na to, co dokładnie zobaczymy po wejściu i jak odczytać sens całej przestrzeni.

Co zobaczysz w środku i jak odczytać symbolikę
Wnętrze jest niewielkie, ale skondensowane znaczeniowo. Na ścianach i sklepieniu widać czaszki oraz kości ułożone tak, by tworzyły spójny, niemal rytualny układ. Według materiałów o obiekcie na ścianach znajduje się około 3 tysięcy widocznych szczątków, a łączna liczba pochowanych pod posadzką i w strukturze kaplicy bywa podawana jako kilkanaście albo nawet kilkadziesiąt tysięcy.
| Element wnętrza | Co widać | Co to znaczy |
|---|---|---|
| Ołtarz | Centralny punkt zaraz po wejściu | Podkreśla, że to nadal miejsce sakralne, a nie tylko atrakcja turystyczna |
| Ściany i sklepienie | Układ czaszek i kości tworzący „drugą warstwę” architektury | Przypomina o kruchości życia i o memento mori |
| Inskrypcje i figury aniołów | Nagłówki i symbole odnoszące się do zmartwychwstania oraz sądu | Nadają całemu miejscu wyraźny sens teologiczny |
To ważne rozróżnienie: kaplica nie została zrobiona po to, by straszyć. Ma raczej skłaniać do ciszy i refleksji, dlatego bywa nazywana miejscem zadumy albo sanktuarium milczenia. Jeśli ktoś spodziewa się efektu rodem z muzeum grozy, zwykle wychodzi zaskoczony tym, jak bardzo opanowane i uporządkowane jest to wnętrze.
Świadomość symboliki pomaga oglądać obiekt uważniej, ale zanim pojedziesz na miejsce, warto znać kilka praktycznych zasad, które oszczędzą rozczarowania.
Jak zaplanować wizytę, żeby obejść się bez niespodzianek
Najbardziej użyteczna informacja na dziś jest prosta: wejście jest biletowane, a aktualny cennik przewiduje płatność tylko gotówką. Dla wielu osób to drobiazg, ale właśnie na takich detalach najczęściej potyka się spontaniczny wyjazd. Zwłaszcza jeśli ktoś przyjeżdża do Kudowy tylko na kilka godzin.
| Rodzaj biletu | Cena | Uwagi |
|---|---|---|
| Dorośli | 15 zł | Płatność wyłącznie gotówką |
| Seniorzy | 12 zł | Od 65. roku życia |
| Dzieci i młodzież | 9 zł | W wieku 6-18 lat |
| Dzieci do 6 lat | Bezpłatnie | Warto mimo to przyjść z zapasem czasu |
Godziny udostępniania są sezonowe, więc przed wyjazdem najlepiej sprawdzić bieżący komunikat parafii. Z praktyki turystycznej ważniejsze od samej pory wejścia są jednak trzy rzeczy: przyjechać wcześniej, mieć gotówkę i nastawić się na krótki, prowadzony rytm zwiedzania. Zwykle całość trwa kilkanaście minut, więc to nie jest miejsce na długie chodzenie i fotografowanie detali.
- Zwiedzanie odbywa się od wtorku do niedzieli, a poniedziałki są zazwyczaj dniem zamknięcia.
- W kaplicy obowiązuje zakaz fotografowania i filmowania.
- Warto założyć stonowany strój i zachować ciszę, bo to miejsce sakralne.
- Przy samej kaplicy działa parking gminny na 40 miejsc, co ułatwia dojazd samochodem.
- Jeśli jedziesz z daleka, zostaw sobie margines czasowy, bo ruch turystyczny w sezonie bywa większy niż się wydaje.
Gdy masz już ogarniętą stronę praktyczną, łatwo dołożyć do niej sensowny plan spaceru po samej Czermnej i Kudowie-Zdroju.
Co zobaczyć w okolicy, żeby wyjazd miał większy sens
Najprościej połączyć wizytę z kościołem św. Bartłomieja Apostoła, bo tworzy on z kaplicą jeden historyczny punkt odniesienia. Właśnie ta bliskość kościoła, cmentarza i kostnicy pokazuje, jak dawniej porządkowano przestrzeń wokół śmierci, pamięci i modlitwy. Jeśli ktoś interesuje się historią codzienności, to jest bardzo dobry trop.
W drugiej kolejności warto zejść w stronę uzdrowiskowej części Kudowy-Zdroju. Tężnia solankowa, park zdrojowy i spacery po centrum zmieniają ton dnia z surowego i refleksyjnego na lżejszy, co dobrze równoważy wizytę w tak intensywnym miejscu. Dla mnie to układ najbardziej logiczny: najpierw historia i zaduma, potem odpoczynek.
Jeśli masz więcej czasu, można dołożyć też lokalne muzealne i etnograficzne akcenty regionu, bo wtedy kaplica przestaje być jednorazowym „dziwnym obiektem”, a staje się jednym z elementów większej opowieści o Ziemi Kłodzkiej. Taki układ dnia sprawia, że jedna krótka wizyta zamienia się w sensowny spacer po historii miejsca.
Jak patrzeć na to miejsce, żeby zobaczyć w nim coś więcej niż osobliwość
Najwięcej daje tu spokojne tempo. Jeśli wchodzę wyłącznie po wrażenie, dostaję krótki efekt zaskoczenia. Jeśli patrzę szerzej, widzę świadectwo wojen, epidemii, religijnej wyobraźni i bardzo konkretnego sposobu mierzenia się ze śmiercią w dawnych społecznościach.
To właśnie dlatego tak dobrze pasuje do portalu o historii życia codziennego i tradycjach: kaplica nie opowiada o wielkich bitwach, tylko o tym, jak zwykli ludzie i ich duszpasterze porządkowali świat po katastrofach. Przy wizycie z dziećmi albo osobami wrażliwymi dobrze jest uprzedzić, że to miejsce pamięci, a nie efektowna atrakcja. Wtedy całość działa tak, jak została pomyślana: nie krzyczy, tylko zostaje w głowie na długo.